analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 07.10.2008, 22:34:18Autor: Filla Kris
Witam
szukam w googlach i znalesc nie moge. Chodzi mi o aparaty dalmierzowe.
Jest wiele modeli powiedzmy z poczatku lat 80-tych wstecz ale lata 90-te
i obecne nie maja wiele do zaoferowania gdzie zakrólowały na dobre
lustrzanki analogowe a teraz cyfrowe. Z firm ktore produkuja w
dzisiejszych czasach aparaty dalmierzowe (analogi) znalazlem tylko LEICA
(kosmiczna cena) oraz CARL ZEISS ktory tez do tanich nie nalezy
najtansze body bez obiektywu to 2752zl.
To wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku.
Moje pytanie czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w
naszych czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem. Zdaje sobie
sprawe ze nie ma za bardzo popytu na tego rodzaj sprzet wiec i
producentow malo ale sa rodzaje fotografi gdzie taki sprzet sprawdza sie
wysmienicie. Potrzebny mi aparat maly i cichy (lustro w cichym kosciele
odpada) a aparat dalmierzowy spelnial by te wymagania. Oczywiscie mozna
kupic ktorys z aparatow z lat 70 lub 60 ale czy ich trwalosc i
niezawodnosc bedzi mi sluzyc tego nie wiem, bo chocby uzyto najlepszych
materialow do ich budowy i nie zaleznie od stopnia jaki dany aparat byl
uzywany to po takim czasie niektore elementy (np uszczelnienia) musza
pasc. Dlatego myslalem zeby kupic jakas uzywke z lat 90 ktora nie
odczula by jeszcze zmeczenia czasu.
Sa jeszcze dobre kompakty ale ja chce miec wplyw na parametry ekspozycji
.. np moj olimpus mjuII jest dobrym aparatem ale odglos przewijanego
filmu od razu mnie zdradza i nie mam zadnej kontroli nad ekspozycja.
Czy jest cos co bylo by w cenie dla zwyklego zjadacza chleba i bylo
kompromisem ceny do jakosci?
pozdrawiam
filla Krzysztof
--
Zapraszam do mojej galerii
www.filla.pl
szukam w googlach i znalesc nie moge. Chodzi mi o aparaty dalmierzowe.
Jest wiele modeli powiedzmy z poczatku lat 80-tych wstecz ale lata 90-te
i obecne nie maja wiele do zaoferowania gdzie zakrólowały na dobre
lustrzanki analogowe a teraz cyfrowe. Z firm ktore produkuja w
dzisiejszych czasach aparaty dalmierzowe (analogi) znalazlem tylko LEICA
(kosmiczna cena) oraz CARL ZEISS ktory tez do tanich nie nalezy
najtansze body bez obiektywu to 2752zl.
To wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku.
Moje pytanie czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w
naszych czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem. Zdaje sobie
sprawe ze nie ma za bardzo popytu na tego rodzaj sprzet wiec i
producentow malo ale sa rodzaje fotografi gdzie taki sprzet sprawdza sie
wysmienicie. Potrzebny mi aparat maly i cichy (lustro w cichym kosciele
odpada) a aparat dalmierzowy spelnial by te wymagania. Oczywiscie mozna
kupic ktorys z aparatow z lat 70 lub 60 ale czy ich trwalosc i
niezawodnosc bedzi mi sluzyc tego nie wiem, bo chocby uzyto najlepszych
materialow do ich budowy i nie zaleznie od stopnia jaki dany aparat byl
uzywany to po takim czasie niektore elementy (np uszczelnienia) musza
pasc. Dlatego myslalem zeby kupic jakas uzywke z lat 90 ktora nie
odczula by jeszcze zmeczenia czasu.
Sa jeszcze dobre kompakty ale ja chce miec wplyw na parametry ekspozycji
.. np moj olimpus mjuII jest dobrym aparatem ale odglos przewijanego
filmu od razu mnie zdradza i nie mam zadnej kontroli nad ekspozycja.
Czy jest cos co bylo by w cenie dla zwyklego zjadacza chleba i bylo
kompromisem ceny do jakosci?
pozdrawiam
filla Krzysztof
--
Zapraszam do mojej galerii
www.filla.pl
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 07.10.2008, 22:48:31Autor: jkowal
Witam,
Jest jeszcze Voigtländer Bessa...
Pozdrawiam
Janusz Kowal
Jest jeszcze Voigtländer Bessa...
Pozdrawiam
Janusz Kowal
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 06:14:28Autor: Lejgo_inc
Filla Kris napisał(a):
> Witam
> szukam w googlach i znalesc nie moge. Chodzi mi o aparaty dalmierzowe.
> Jest wiele modeli powiedzmy z poczatku lat 80-tych wstecz ale lata 90-te
> i obecne ....
Konica Hexar
Bessa
czy cos jeszcze - zobacz na www.cameraquest.com, tam jest duzo-duzo
ciekawego
pozdr, Leszek
http://flickr.com/photos/28724463@N06/sets/
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 08:55:05Autor: Michał Wasiak
On Tue, 07 Oct 2008 23:34:18 +0100, Filla Kris wrote:
> To wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku.
> Moje pytanie czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w
> naszych czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem. Zdaje sobie
> sprawe ze nie ma za bardzo popytu na tego rodzaj sprzet wiec i
> producentow malo ale sa rodzaje fotografi gdzie taki sprzet sprawdza sie
> wysmienicie. Potrzebny mi aparat maly i cichy (lustro w cichym kosciele
> odpada) a aparat dalmierzowy spelnial by te wymagania. Oczywiscie mozna
> kupic ktorys z aparatow z lat 70 lub 60 ale czy ich trwalosc i
> niezawodnosc bedzi mi sluzyc tego nie wiem, bo chocby uzyto najlepszych
> materialow do ich budowy i nie zaleznie od stopnia jaki dany aparat byl
> uzywany to po takim czasie niektore elementy (np uszczelnienia) musza
> pasc. Dlatego myslalem zeby kupic jakas uzywke z lat 90 ktora nie
> odczula by jeszcze zmeczenia czasu.
Jeśli chodzi o cichość, to w grę może wchodzić jakiś TLR.
Co prawda nie jest mały, ale przy słabym świetle w
kościele sposób kadrowania jest bardzo wygodny. Można go
spokojnie postawić i robić na długich czasach.
--
Michał Wasiak
> To wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku.
> Moje pytanie czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w
> naszych czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem. Zdaje sobie
> sprawe ze nie ma za bardzo popytu na tego rodzaj sprzet wiec i
> producentow malo ale sa rodzaje fotografi gdzie taki sprzet sprawdza sie
> wysmienicie. Potrzebny mi aparat maly i cichy (lustro w cichym kosciele
> odpada) a aparat dalmierzowy spelnial by te wymagania. Oczywiscie mozna
> kupic ktorys z aparatow z lat 70 lub 60 ale czy ich trwalosc i
> niezawodnosc bedzi mi sluzyc tego nie wiem, bo chocby uzyto najlepszych
> materialow do ich budowy i nie zaleznie od stopnia jaki dany aparat byl
> uzywany to po takim czasie niektore elementy (np uszczelnienia) musza
> pasc. Dlatego myslalem zeby kupic jakas uzywke z lat 90 ktora nie
> odczula by jeszcze zmeczenia czasu.
Jeśli chodzi o cichość, to w grę może wchodzić jakiś TLR.
Co prawda nie jest mały, ale przy słabym świetle w
kościele sposób kadrowania jest bardzo wygodny. Można go
spokojnie postawić i robić na długich czasach.
--
Michał Wasiak
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 12:34:30Autor: Przemysław Kończak
Hej,
w skrócie:
Dalmierze:
1. Leica M - nowe są bardzo drogie, stare często mają wartość
kolekcjonerską, więc też są drogie.
Jest mała Leica CL - ona jest tańsza. Ze szkłem 40mm jak się poszuka to za
1500-2000 się znajdzie.
Niestety tylko używane - nowych nie ma. Ma trochę ograniczeń co do
niektórych szkieł.
Jest także Minolta CLE z bagnetem Lejki M - podobna do Lejki CL, ale ma
elektrycznie sterowaną migawkę i tryb AV.
2. Dosyć duża ofertę ma Bessa.
Pierwsza Bessa R była na gwint M39.
Nowe mają już bagnet M.
Są wersje w pełni manualne - literka M na końcu (R3M, R4M) jak i z AV (R3A,
R4A)
Są też wersje na inny bagnet (contaxa?) - tu się nie orientuje.
O bessach chodzą różne opinie - że mają głośniejszą migawkę (szczególnie
bessa R).
Za to mają super wizjer.
3. Kolejne dalmierze to Zeissy - to już znalazłeś.
4. I na deser Konika Hexar RF - dalmierz z wymienną optyką, bagnet M.
Teraz czas na aparaty z AF
Do "wypasionych" można zaliczyć dwa:
1. Contax G1/G2 - wymienna optyka, super szkła, sprawny autofokus, tryb
manualny i AV
Nie są bardzo ciche, ale też bez przesady. Mam G1 z planarem 35mm - super
zestawik
2. Konika Hexar AF - dobre szkło 35mm, niestety niewymienne. Super cichy
aparat - czarna wersja ma tryb cichy - żeby potwierdzić że zrobiło się
zdjęcie, trzeba patrzeć na licznik klatek (podobno - sam nie sprawdziłem).
I teraz kompakty,
1. Leica Minilux - tryb AV lub P, szkło 40mm,
2. Contax T2 - tryb AV i chyba P, szkło 38mm
3. Ricoh GR1 - szkło 28mm, tryb AV i P, szkło 28mm. Były jeszcze wersje GR1s
i GR1v - nie wiem czym się różnią.
pozdr
p.
w skrócie:
Dalmierze:
1. Leica M - nowe są bardzo drogie, stare często mają wartość
kolekcjonerską, więc też są drogie.
Jest mała Leica CL - ona jest tańsza. Ze szkłem 40mm jak się poszuka to za
1500-2000 się znajdzie.
Niestety tylko używane - nowych nie ma. Ma trochę ograniczeń co do
niektórych szkieł.
Jest także Minolta CLE z bagnetem Lejki M - podobna do Lejki CL, ale ma
elektrycznie sterowaną migawkę i tryb AV.
2. Dosyć duża ofertę ma Bessa.
Pierwsza Bessa R była na gwint M39.
Nowe mają już bagnet M.
Są wersje w pełni manualne - literka M na końcu (R3M, R4M) jak i z AV (R3A,
R4A)
Są też wersje na inny bagnet (contaxa?) - tu się nie orientuje.
O bessach chodzą różne opinie - że mają głośniejszą migawkę (szczególnie
bessa R).
Za to mają super wizjer.
3. Kolejne dalmierze to Zeissy - to już znalazłeś.
4. I na deser Konika Hexar RF - dalmierz z wymienną optyką, bagnet M.
Teraz czas na aparaty z AF
Do "wypasionych" można zaliczyć dwa:
1. Contax G1/G2 - wymienna optyka, super szkła, sprawny autofokus, tryb
manualny i AV
Nie są bardzo ciche, ale też bez przesady. Mam G1 z planarem 35mm - super
zestawik
2. Konika Hexar AF - dobre szkło 35mm, niestety niewymienne. Super cichy
aparat - czarna wersja ma tryb cichy - żeby potwierdzić że zrobiło się
zdjęcie, trzeba patrzeć na licznik klatek (podobno - sam nie sprawdziłem).
I teraz kompakty,
1. Leica Minilux - tryb AV lub P, szkło 40mm,
2. Contax T2 - tryb AV i chyba P, szkło 38mm
3. Ricoh GR1 - szkło 28mm, tryb AV i P, szkło 28mm. Były jeszcze wersje GR1s
i GR1v - nie wiem czym się różnią.
pozdr
p.
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 17:34:13Autor: Robert_001
witam,
moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
Bessa L:
Mocowanie 39mm, brak dalmierza nie boli poniewaz quasi "dedykowana" dla
szerokich, i bardzo szerokich szkiel plus odpowiedniego wizjera np.
fantastyczny Super wide Heliar 15mm, prawie 100° po przekatnej, praktycznie
prawie bez znieksztalcen (12mm jeszcze nie mialem wiec nie wiem). Wizjer
niestety to totalna "beczka" jezeli zalezy Ci na dokladnym odwzorowaniu tego
co widzi obiektyw to niestety musisz ten fakt zaakceptowac. Na szczescie w
odroznieniu od innych Bess stopka na wizjer umieszczona dokladnie centralnie
w osi obiektywu, naturalnie wyzej jakies 6,5 cm.
Na pocieszenie mozna dodac ze Hasselblad SWC tez tak ma (znieksztalcony
obraz w wizjerze). Smiem twierdzic ze Bessa L + SW Heliar12 lub 15
koncepcjonalnie idzie sladem hassela swc w malym obrazku, oczywiscie
abstrahujac od jakiosci wykonania i innych istotnych faktow.
Pomiar jak inne Bessy wewnwtrzny, migawka co ciekawe podwojna, od strony
obiektywu szara jak szara karta, Swiatlo padajace przez obiektyw pada odbite
od szarej powierzchni migawki na element pomiarowy. Sygnalizacja na
zewnetrznej lewej krawedzi korpusu , 3 diody, zielona w srodku, dwie
czerwone po lewej i prawej. Archaiczne rozwiazanie ale swietnie dziala,
katem oka widzimy co trzeba, szkoda tylko ze po boku obie czerwone, nie
wiadomo w pierwszej sekundzie czy niedoswietlenie / przeswietlenie. L-ka w
porownaniu z innymi Bessami w dotyku sprawia wrazenie troche plastikowej,
inne modele otrzymaly gorna czesc obudowy z metalu, L ma metalizowane
tworzywo.
Maly zgrabny, lekki aparat "szerokokatny".
Bessa R2
Mocowanie Leica M, nie szkodzi, bez problemow i ograniczen mozna wpinac m39
przez przejsciowke, kolko dalmierza w tym samym miejscu . Jak juz ktos
wspomnial swietny wizjer z ramkami dla 70/35 i 90/50mm.
z korekcja paralaksy. Sprzezenie z dalmiezem dziala od bodajze 90cm. Brak
samowyzwalacza, brak blokady wyzwalacza, tylna scianka w odroznieniu od
L-ki metalowa, ogolnie w dotyku sprawia "lepsze" wrazenie.
Korbka powrotnego przewijania filmu ma chyba jakis blad konstrujcyjny, nie
wiem na 100% ale chyba powoduje blokade przesuwu filmu np. po 15 klatkach.
Nie posiada sprzegla, w normalnym polozeniu znajduje sie w wtakim wglebienu
w obudowie, i blokuje film po przejsciu ilus tam klatek. Wiedzac o tym
nalezy co jakis czas wyciagac korbke z pozycji blokujacej i pozwolic zwojom
filmu sie "wyluzowac". W modelu L mamy normalne kolko z korbka pozwalajace
na luzny przesow.
Niestety oba korpusy jak i inne modele Bessy nie ciesza sie szczegolna
"dyskrecja" nie polecam jezeli chodzi o cicha prace... tu moze jakis maly
kompakt z migawka centalna (Olypus XA) lub cos w ten desen, nestety
wiekszosc z automatyczna migawka...
W kwestii szczelnosci modeli z 80-ych lat powiem tyle ze nie mialem w rekach
prawie zadnego egzemplaza gdzie nie trzeba bylo wymienic uszczelek. Na
szczescie do niedrogie przedsiewziecie.
Sprawe szkiel pozostawiam nieporuszona do Bessy istnieje cala gama swietnych
i stosunkowo tanich szkiel w porownaniu z Zeiss lub Leica,
Jak juz wspomniano na http://www.cameraquest.com/voigtlenchart.htm
znajdziesz co trzeba n.t Bessy i innych RF.
PZDR
r
moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
Bessa L:
Mocowanie 39mm, brak dalmierza nie boli poniewaz quasi "dedykowana" dla
szerokich, i bardzo szerokich szkiel plus odpowiedniego wizjera np.
fantastyczny Super wide Heliar 15mm, prawie 100° po przekatnej, praktycznie
prawie bez znieksztalcen (12mm jeszcze nie mialem wiec nie wiem). Wizjer
niestety to totalna "beczka" jezeli zalezy Ci na dokladnym odwzorowaniu tego
co widzi obiektyw to niestety musisz ten fakt zaakceptowac. Na szczescie w
odroznieniu od innych Bess stopka na wizjer umieszczona dokladnie centralnie
w osi obiektywu, naturalnie wyzej jakies 6,5 cm.
Na pocieszenie mozna dodac ze Hasselblad SWC tez tak ma (znieksztalcony
obraz w wizjerze). Smiem twierdzic ze Bessa L + SW Heliar12 lub 15
koncepcjonalnie idzie sladem hassela swc w malym obrazku, oczywiscie
abstrahujac od jakiosci wykonania i innych istotnych faktow.
Pomiar jak inne Bessy wewnwtrzny, migawka co ciekawe podwojna, od strony
obiektywu szara jak szara karta, Swiatlo padajace przez obiektyw pada odbite
od szarej powierzchni migawki na element pomiarowy. Sygnalizacja na
zewnetrznej lewej krawedzi korpusu , 3 diody, zielona w srodku, dwie
czerwone po lewej i prawej. Archaiczne rozwiazanie ale swietnie dziala,
katem oka widzimy co trzeba, szkoda tylko ze po boku obie czerwone, nie
wiadomo w pierwszej sekundzie czy niedoswietlenie / przeswietlenie. L-ka w
porownaniu z innymi Bessami w dotyku sprawia wrazenie troche plastikowej,
inne modele otrzymaly gorna czesc obudowy z metalu, L ma metalizowane
tworzywo.
Maly zgrabny, lekki aparat "szerokokatny".
Bessa R2
Mocowanie Leica M, nie szkodzi, bez problemow i ograniczen mozna wpinac m39
przez przejsciowke, kolko dalmierza w tym samym miejscu . Jak juz ktos
wspomnial swietny wizjer z ramkami dla 70/35 i 90/50mm.
z korekcja paralaksy. Sprzezenie z dalmiezem dziala od bodajze 90cm. Brak
samowyzwalacza, brak blokady wyzwalacza, tylna scianka w odroznieniu od
L-ki metalowa, ogolnie w dotyku sprawia "lepsze" wrazenie.
Korbka powrotnego przewijania filmu ma chyba jakis blad konstrujcyjny, nie
wiem na 100% ale chyba powoduje blokade przesuwu filmu np. po 15 klatkach.
Nie posiada sprzegla, w normalnym polozeniu znajduje sie w wtakim wglebienu
w obudowie, i blokuje film po przejsciu ilus tam klatek. Wiedzac o tym
nalezy co jakis czas wyciagac korbke z pozycji blokujacej i pozwolic zwojom
filmu sie "wyluzowac". W modelu L mamy normalne kolko z korbka pozwalajace
na luzny przesow.
Niestety oba korpusy jak i inne modele Bessy nie ciesza sie szczegolna
"dyskrecja" nie polecam jezeli chodzi o cicha prace... tu moze jakis maly
kompakt z migawka centalna (Olypus XA) lub cos w ten desen, nestety
wiekszosc z automatyczna migawka...
W kwestii szczelnosci modeli z 80-ych lat powiem tyle ze nie mialem w rekach
prawie zadnego egzemplaza gdzie nie trzeba bylo wymienic uszczelek. Na
szczescie do niedrogie przedsiewziecie.
Sprawe szkiel pozostawiam nieporuszona do Bessy istnieje cala gama swietnych
i stosunkowo tanich szkiel w porownaniu z Zeiss lub Leica,
Jak juz wspomniano na http://www.cameraquest.com/voigtlenchart.htm
znajdziesz co trzeba n.t Bessy i innych RF.
PZDR
r
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 22:09:14Autor: mtfardy@googlemail.com
On 8 Paź, 00:34, Filla Kris wrote:
> Witam
> szukam w googlach i znalesc nie moge. Chodzi mi o aparaty
> dalmierzowe. Jest wiele modeli powiedzmy z poczatku lat 80-tych
> wstecz ale lata 90-te i obecne nie maja wiele do zaoferowania gdzie
> zakrólowały na dobre lustrzanki analogowe a teraz cyfrowe. Z firm
> ktore produkuja w dzisiejszych czasach aparaty dalmierzowe (analogi)
> znalazlem tylko LEICA (kosmiczna cena) oraz CARL ZEISS ktory tez do
> tanich nie nalezy najtansze body bez obiektywu to 2752zl. To
> wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku. Moje pytanie
> czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w naszych
> czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem.
O Bessach juz inni napisali. Sam kraze do okola tego tematu (dalmierz)
od kilku lat jak pies kolo jeza. W sumie mi sie nie spieszy, wiec nie
mam zadnego parcia, ale chcial bym miec obok lustrzanki maly,
nierzucajacy sie w oczy i cichy aparat. Najchetniej mechaniczny, czyli
niezalezny od baterii. Z tego tez powodu wybralem sie na photokine, bo
Leice mozna jeszcze pomacac w sklepie a Zeissa, czy Bessy nie
uswiadczysz. O Zeiss Ikon wiele czytalem, wiele obrazkow w necie
widzialem, ale pytanie jak to lezy, jak sie czuje w rece i jak
strzela. Po wizycie na photokinie: na plus dla Zeissa: solidna
kostrukcja metalowa, zero feelingu plastik-elastik, jak na dalmierze
bardzo wygodny swiatlomierz, wspaniale czujace sie w rece objektywy
(optycznie to jak wiadomo w wiekszosci tak czy siak pierwsza liga),
stosunkowo tanie celowniki nasadkowe (czytaj: tansze niz u Leici),
dosc przystepna cena (czytaj; znacznie tansze niz u Leici). Na minus:
glosna i nieprzyjemnie brzmiaca migawka. Szczegolny plus w ZI to jak
dla mnie swiatlomierz. Wprawdzie nie drabinka jak w lustrzankach (IMHO
najlepsze rozwiazanie), ale tez nie dwie lampki jak w Leicach. Tutaj
pokazuje dwa czasy migawki: aktualnie nastawiony i poprawny. Jesli
ustawilmy aktualny na poprawny to oczywiscie swieci sie tylko ten
jeden, inaczej aktualny miga. Od razu widac nie tylko w ktora strone
trzeba krecic (to widac tez u Leici), ale przede wszystkim o ile jest
zle.
Voigtländer/Bessa: wreszcie mialem okazje wziac do reki mojego
glownego kandydata do kupienia - R4M. Wbrew temu co leicowe zlosliwcy
rozpowszechniaja - bardzo fajna i solidna konstrukcja. Niesamowicie
male objektywy, ktore w porownaniu do konkurencji sa najtansze
(optycznie niestety ponoc tez odstaja na minus - no ale nie ma nic za
darmo). Rowniez najtansze na rynku wizjery nasadkowe (ale za to
niestety plastikowe). Objektywy ponoc maja pewien rozstrzal
jakosciowy. Ten co byl zalozony na aparacie chodzil bardzo
wygodnie. Zadnych tarc, czy oporu podczas krecenia. Migawka zrobila
cichsze wrazenie niz w Zeissie, ale po pierwsze jesli juz to tylko
troche a po drugie Leica zdecydowanie jest pod tym wzgledem
liderem. Cichutko, nienatarczywie, miekko.
Jak dla mnie z tej trojki ZI odpada. Nie dlatego, ze jest najgorszy,
ale po prostu jest znacznie drozszy od Bessy a wcale nie jest
cichszy. Tak wiec albo Bessa R4M, albo jakas uzywana Lecia. Tak celuje
w M6, albo M6TTL. Nie takie stare i mozna je wychaczyc "dosc
tanio". Ceny uzywanych Leieck wprawdzie nie leca tak na leb jak
wszystko inne na film, ale ja tylko czekam na M9 na pelna
klatke. Mysle, ze to spowoduje znaczny wysyp mechanicznych eMek. Wiem,
ze wiele leicowych maniakow nie moze zaakceptowac cropa w M8 i tylko
czeka na FF. Konserwatywni kolekcjonerzy wprawdzie nie zaczna sie
wysprzedawac, ale jest cala masa bogatych dziadkow, ktorzy dla szpanu
kupia sobie cyfrowke i nie beda mieli przeznaczenia dla prawdziwego
aparatu. Wtedy trzeba uderzyc :-)
Na koniec ciekawe info: na stosiku Voigtländera mozna bylo zobaczyc
ciekawa niespodzianke - Fuji i Voigtländer wprowadzaja jednak na rynek
srednioformatowego, kompaktowego, mieszkowego dalmierza! W Japonii
bedzie nazywal sie "Fuji GF670", wszedzie gdzie indziej "Voigtländer
Bessa III".
m|tfardy
> Witam
> szukam w googlach i znalesc nie moge. Chodzi mi o aparaty
> dalmierzowe. Jest wiele modeli powiedzmy z poczatku lat 80-tych
> wstecz ale lata 90-te i obecne nie maja wiele do zaoferowania gdzie
> zakrólowały na dobre lustrzanki analogowe a teraz cyfrowe. Z firm
> ktore produkuja w dzisiejszych czasach aparaty dalmierzowe (analogi)
> znalazlem tylko LEICA (kosmiczna cena) oraz CARL ZEISS ktory tez do
> tanich nie nalezy najtansze body bez obiektywu to 2752zl. To
> wszytko co udalo mi sie wygooglac na polskim rynku. Moje pytanie
> czy sa jakies inne firmy ktore produkowaly by taki sprzet w naszych
> czasach z dobra optyka i niezawodnym korpusem.
O Bessach juz inni napisali. Sam kraze do okola tego tematu (dalmierz)
od kilku lat jak pies kolo jeza. W sumie mi sie nie spieszy, wiec nie
mam zadnego parcia, ale chcial bym miec obok lustrzanki maly,
nierzucajacy sie w oczy i cichy aparat. Najchetniej mechaniczny, czyli
niezalezny od baterii. Z tego tez powodu wybralem sie na photokine, bo
Leice mozna jeszcze pomacac w sklepie a Zeissa, czy Bessy nie
uswiadczysz. O Zeiss Ikon wiele czytalem, wiele obrazkow w necie
widzialem, ale pytanie jak to lezy, jak sie czuje w rece i jak
strzela. Po wizycie na photokinie: na plus dla Zeissa: solidna
kostrukcja metalowa, zero feelingu plastik-elastik, jak na dalmierze
bardzo wygodny swiatlomierz, wspaniale czujace sie w rece objektywy
(optycznie to jak wiadomo w wiekszosci tak czy siak pierwsza liga),
stosunkowo tanie celowniki nasadkowe (czytaj: tansze niz u Leici),
dosc przystepna cena (czytaj; znacznie tansze niz u Leici). Na minus:
glosna i nieprzyjemnie brzmiaca migawka. Szczegolny plus w ZI to jak
dla mnie swiatlomierz. Wprawdzie nie drabinka jak w lustrzankach (IMHO
najlepsze rozwiazanie), ale tez nie dwie lampki jak w Leicach. Tutaj
pokazuje dwa czasy migawki: aktualnie nastawiony i poprawny. Jesli
ustawilmy aktualny na poprawny to oczywiscie swieci sie tylko ten
jeden, inaczej aktualny miga. Od razu widac nie tylko w ktora strone
trzeba krecic (to widac tez u Leici), ale przede wszystkim o ile jest
zle.
Voigtländer/Bessa: wreszcie mialem okazje wziac do reki mojego
glownego kandydata do kupienia - R4M. Wbrew temu co leicowe zlosliwcy
rozpowszechniaja - bardzo fajna i solidna konstrukcja. Niesamowicie
male objektywy, ktore w porownaniu do konkurencji sa najtansze
(optycznie niestety ponoc tez odstaja na minus - no ale nie ma nic za
darmo). Rowniez najtansze na rynku wizjery nasadkowe (ale za to
niestety plastikowe). Objektywy ponoc maja pewien rozstrzal
jakosciowy. Ten co byl zalozony na aparacie chodzil bardzo
wygodnie. Zadnych tarc, czy oporu podczas krecenia. Migawka zrobila
cichsze wrazenie niz w Zeissie, ale po pierwsze jesli juz to tylko
troche a po drugie Leica zdecydowanie jest pod tym wzgledem
liderem. Cichutko, nienatarczywie, miekko.
Jak dla mnie z tej trojki ZI odpada. Nie dlatego, ze jest najgorszy,
ale po prostu jest znacznie drozszy od Bessy a wcale nie jest
cichszy. Tak wiec albo Bessa R4M, albo jakas uzywana Lecia. Tak celuje
w M6, albo M6TTL. Nie takie stare i mozna je wychaczyc "dosc
tanio". Ceny uzywanych Leieck wprawdzie nie leca tak na leb jak
wszystko inne na film, ale ja tylko czekam na M9 na pelna
klatke. Mysle, ze to spowoduje znaczny wysyp mechanicznych eMek. Wiem,
ze wiele leicowych maniakow nie moze zaakceptowac cropa w M8 i tylko
czeka na FF. Konserwatywni kolekcjonerzy wprawdzie nie zaczna sie
wysprzedawac, ale jest cala masa bogatych dziadkow, ktorzy dla szpanu
kupia sobie cyfrowke i nie beda mieli przeznaczenia dla prawdziwego
aparatu. Wtedy trzeba uderzyc :-)
Na koniec ciekawe info: na stosiku Voigtländera mozna bylo zobaczyc
ciekawa niespodzianke - Fuji i Voigtländer wprowadzaja jednak na rynek
srednioformatowego, kompaktowego, mieszkowego dalmierza! W Japonii
bedzie nazywal sie "Fuji GF670", wszedzie gdzie indziej "Voigtländer
Bessa III".
m|tfardy
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 08.10.2008, 22:21:27Autor: Filla Kris
Robert_001 pisze:
> witam,
>
> moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
Dziekuje wszytkim za wyczerpujace odpowiedzi. Sporo sie dowiedzialem.
ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
współczesnych producentow. i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek. Rozumie jesli cos
jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
produkcyjne i technologia jest dawno splacona. Przeciez lustrzanki
analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
specyficznych sytuacjach.
Jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi i pozdrawiam
Filla Krzystztof
--
Zapraszam do mojej galerii
www.filla.pl
> witam,
>
> moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
Dziekuje wszytkim za wyczerpujace odpowiedzi. Sporo sie dowiedzialem.
ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
współczesnych producentow. i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek. Rozumie jesli cos
jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
produkcyjne i technologia jest dawno splacona. Przeciez lustrzanki
analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
specyficznych sytuacjach.
Jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi i pozdrawiam
Filla Krzystztof
--
Zapraszam do mojej galerii
www.filla.pl
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 09.10.2008, 06:22:44Autor: WW
Użytkownik
news:9ac3fa7b-80b7-4c83-9dca-
Na koniec ciekawe info: na stosiku Voigtländera mozna bylo zobaczyc
ciekawa niespodzianke - Fuji i Voigtländer wprowadzaja jednak na rynek
srednioformatowego, kompaktowego, mieszkowego dalmierza! W Japonii
bedzie nazywal sie "Fuji GF670", wszedzie gdzie indziej "Voigtländer
Bessa III".
bardzo fajna konstrukcja. Ciekawe ile sobie beda cenic.
Tu mozna obejrzec jego fotki:
http://www.voigtlaender.de/cms/voigtlaender/voigtlaender_cms.nsf/id/pa_fdih7jzkae.html
WW
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 09.10.2008, 06:39:04Autor: Dariusz Zygmunt
On Wed, 08 Oct 2008 23:21:27 +0100, Filla Kris wrote:
> Robert_001 pisze:
> ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
> wspĂłĹczesnych producentow.
Ich rolÄ przejÄĹy wszelkiego rodzaju kompakty.
> i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
> aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek.
Bo nie ma na nie _masowego_ popytu.
> Rozumie jesli cos
> jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
> produkcyjne i technologia jest dawno splacona.
Utrzymanie linii produkcyjnych, wbrew pozorom, sporo kosztuje.
> Przeciez lustrzanki
> analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
> dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
Bo lustrzanka to jest "coĹ" a dalmierz to "taki kompakt, tylko trudny
w obsĹudze" ;-)
> No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
> inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
> specyficznych sytuacjach.
WiÄc pewnie taniej wyjdzie kupowaÄ jakiegoĹ starocia na kaĹźdÄ
"specyficznÄ sytuacjÄ" niĹź nowy dalmierz :-)
Z pozdrowieniami
Dariusz Zygmunt
> Robert_001 pisze:
> ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
> wspĂłĹczesnych producentow.
Ich rolÄ przejÄĹy wszelkiego rodzaju kompakty.
> i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
> aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek.
Bo nie ma na nie _masowego_ popytu.
> Rozumie jesli cos
> jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
> produkcyjne i technologia jest dawno splacona.
Utrzymanie linii produkcyjnych, wbrew pozorom, sporo kosztuje.
> Przeciez lustrzanki
> analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
> dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
Bo lustrzanka to jest "coĹ" a dalmierz to "taki kompakt, tylko trudny
w obsĹudze" ;-)
> No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
> inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
> specyficznych sytuacjach.
WiÄc pewnie taniej wyjdzie kupowaÄ jakiegoĹ starocia na kaĹźdÄ
"specyficznÄ sytuacjÄ" niĹź nowy dalmierz :-)
Z pozdrowieniami
Dariusz Zygmunt
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 09.10.2008, 07:14:26Autor: Piotr Kręglicki
Filla Kris pisze:
> Robert_001 pisze:
>> witam,
>>
>> moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
>
> Dziekuje wszytkim za wyczerpujace odpowiedzi. Sporo sie dowiedzialem.
> ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
> współczesnych producentow. i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
> aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek. Rozumie jesli cos
> jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
> produkcyjne i technologia jest dawno splacona. Przeciez lustrzanki
> analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
> dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
> No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
> inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
> specyficznych sytuacjach.
Byłem w podobnej sytuacji - chciałem dalmierz jako cichą i lekką
alternatywę dla lustrzanki - ale bez wydawania wielkich pieniędzy.
Ostatecznie skończyło się na Canonecie GIII QL17 za około 300zł.
Obawiam się że jeśli nie chcesz wydać większych pieniędzy to do wyboru
zostają praktycznie tylko kompaktowe dalmierze z lat 1970-1980. Wbrew
pozorom upływ czasu znoszą całkiem nieźle. Ja nie mam żadnych problemów
ze swoim, wszystko działa bez problemu, od światłomierza poczynając na
migawce kończąc. Poza tym że solidny ma bardzo przyzwoity obiektyw 45
1.7 (niewymienny) i jest - jak dla mnie - bardzo cichy. Jedyna wada to
że program automatyczny to priorytet migawki, a dla mnie dużo wygodniej
jest używać priorytetu przysłony.
--
Piotr Kręglicki
> Robert_001 pisze:
>> witam,
>>
>> moje 5 groszy nt. Bessy z tzw autopsji:
>
> Dziekuje wszytkim za wyczerpujace odpowiedzi. Sporo sie dowiedzialem.
> ALe dalej dziwi mnie ze jest taki maly wybor tych aparatow posrod
> współczesnych producentow. i dlaczego tyle kosztuja jesli sa prostymi
> aparatami w porownaniu do zaawansowanych lustrzanek. Rozumie jesli cos
> jest inowacja to koszt wdrazania musi sie splacic. Ale tu linie
> produkcyjne i technologia jest dawno splacona. Przeciez lustrzanki
> analogowe mozna kupic nowe za 250 zl (np. canon 300) a tez popyt w
> dzisiejszych czasach na tego typu aparaty nie nalezy zywych.
> No nic bede sie rozgladal i moze na cos sie zdecyduje. Nie chce
> inwestowac tysiace zloty w cos co bedzie uzywac sie sporadycznie w
> specyficznych sytuacjach.
Byłem w podobnej sytuacji - chciałem dalmierz jako cichą i lekką
alternatywę dla lustrzanki - ale bez wydawania wielkich pieniędzy.
Ostatecznie skończyło się na Canonecie GIII QL17 za około 300zł.
Obawiam się że jeśli nie chcesz wydać większych pieniędzy to do wyboru
zostają praktycznie tylko kompaktowe dalmierze z lat 1970-1980. Wbrew
pozorom upływ czasu znoszą całkiem nieźle. Ja nie mam żadnych problemów
ze swoim, wszystko działa bez problemu, od światłomierza poczynając na
migawce kończąc. Poza tym że solidny ma bardzo przyzwoity obiektyw 45
1.7 (niewymienny) i jest - jak dla mnie - bardzo cichy. Jedyna wada to
że program automatyczny to priorytet migawki, a dla mnie dużo wygodniej
jest używać priorytetu przysłony.
--
Piotr Kręglicki
Re: analogowe aparaty dalmierzowe
Data: 09.10.2008, 08:14:35Autor: WW
Użytkownik "Piotr Kręglicki"
news:gckb0e$fh3
> Byłem w podobnej sytuacji - chciałem dalmierz jako cichą i lekką
> alternatywę dla lustrzanki - ale bez wydawania wielkich pieniędzy.
> Ostatecznie skończyło się na Canonecie GIII QL17 za około 300zł.
>
A swoja drogą co zrobiles z tematem nietypowych baterii? Czy sa jeszcze
gdzies do dostania czy przeskalowales na 1,5 V?
WW
Strony:
[1]